Się qrwa dzieje, ojapyerdolę, czyli o tym, że marzenia się spełniają! - 2011-11-17 - 21:41:37
Z gór wróciłam cało i zdrowo, tylko odciski od butów miałam ze trzy miesiące...Bo trzeba mieć kiełbie we łbie, by po szlakach pomykać w miejskich, spacerowych bucikach.
Ale sprawiłam sobie już śliczne buty trekkingowe, bo w listopadowy weekend znowu byliśmy w Tatrach. :)))) Tyle to ja z żadnym chłopem nie zwiedziłam, jeździłam, chodziłam, itepe, itedeee... Czyli, w porządku aż miło.
Nie wiem kiedy, Chwilówa, zwany wymiennie Młodym, został przechrzczony na Chłopa. I nawet tak o nim myślę.Hmmm...
Przyznaję, że cierpliwy Chłop jest, dobry Chłop jest...Przezył trzy powżne moje awantury(no kurwa, nie darłam się tylko wyraziłam swoje niezadowolenie, trzasnęłam drzwiami i miałam szczery zamiar juz się więcej na Wiśniowej nie pojawić).Trzyma się dzielnie Chłop, obchodzi się czasem jak z jajkiem, uważa, żeby nie wqrwić, nie wypłoszyć.I git, niechaj się Chłop stara! Bo ledwo zdołał mnie przekonać.
Może i czasem przesadzam, że albo będzie tak jak ja chcę albo wcale ale mam to w doopie, bo mnie musi być w życiu prywatnym dobrze.
Już jedno życie przeyebałam.(Tylko ile ja mam niby mieć tych żyć?Siedem, czy dziewięć jak kot?To ja dziękuję).No dobra ale stanęło na tym, że chyba będziemy planować wspólną przyszłość.I to na moich warunkach. I może zmienię wreszcie to poyebane nazwisko.
Muszę, znaczy sie nie,nie muszę a chcę(słowo 'muszę' wykreśliłam na zawsze ze swojego słownika, bo przecież Królewnie nikt nic nie każe a może zrobić coś jak chce, ma ochotę lub coś w tym guście...A co kurfa, bogatemu nie zabronisz)nauczyć się nie martwić o wszystko.Martwić się tym, że mi znowu coś nie wyjdzie, martwic się o robotę, że mnie zwolnią, bo kryzys, bo coś tam, czy coś tam innego...Jestem optymitką ale jakąś dziwną, bo niby wiem, że wszystko sie ułoży zawsze ale mam jakas katastroficzną wizję tego, co będzie, zanim sie wszystko poukłada...Tych wszystkich wypadków, utrudnień, przeciwności losu, ludzi, zgrzytów, tych kwasów niedorzecznych.
Dobrze mi idzie ta nauka, moim zdaniem, bo odkąd Ojczym umarł, staram się nie mieć precyzynych planów na przyszłość, tylko jakiś ogólny zarys, bo i tak chuj wielki może z tego być. Chcę żyć teraźniejszością, być zadowoloną tu i teraz, bo nigdy nie mam pewności, czy jak wyjdę z Baszty, to do niej wrócę, czy nie uśmierci mnie przez przypadek jakiś najebany kierowca lub cegła spadająca z drewnianego dachu. Moja Mama mówi, że nie zna sie dnia ani godziny.I ma raję, bo to prawda jest.
I właśnie, nie będe się przejmować tym, że byćmoże Chłop któregoś pięknego dnia nie wytrzyma mej zołzowatej natury, obudzi się i uzna, że szkoda prądu na jakakolwiek wspólną przyszłość.Ani nie będe sie martwić tym, że może okaże się , że Chłop,przy przebywaniu z Nim 24h, jest bestią i potworem...
Ale zanim to wszystko nastąpi to duuużo jeszcze zjem czekolady i duuuuzo jeszcze wyskoczy mi syfów na buzi i jeszcze więcej wody w rzece upłynie...
Robotę zmieniłam:)))))))))))))))
Szefowa sama po mnie zadzwoniła:)))) Otworzyła nową aptekę i zapragnęła mie mieć w swoim zespole:))))) I mnie się to ma opłacać:))))
Zmieniłam otocznie:)))) Pracuję w innym mieście:))))
Konkludując, się kurwa dzieje.Mama wraca do zdrowia,zmieniłam pracę, byłam drugi raz w górach w tym roku, jeszcze jeżdżę na Wiśniową, może zmienię nazwisko, więcej grzechów nie pamiętam i przykro mi wcale!
A marzenia się spełniają!!!
Kłaniam się nisko,
Królewna.
Tagi: praca,
góry,
chłop -
skomentuj (6)
nie potrafię - 2011-07-03 - 23:54:03
Z przykrością musze stwierdzić, że pakować to ja się nie potrafię!Na ponad tygodniowy wyjazd w góry zabieram dwie torby podróżne.
Kurcze, gdzie te czasy, gdy wystarczył mi tylko harcerski plecak?
Wszystko mi sie przyda, no jak pragnę zdrowia, nie ma co zostawić.A jestem przekonana, że w połowie ciuchów nie bedę chodzić i niejednego kosmetyka nie dotknę.Niestety, wyznaje zasadę, że lepiej nosić jak się prosić...Jak Młody jutro zobaczy te bagaże, to padnie z wrażenia, heh.
Tak, taaaak...Już ponad półtora roku minęło, jak jeżdżę na Wiśniową.Zastanawiam się co z tego wszystkiego będzie.Czuję smutek na myśl, że się rozstaniemy, to z jednej strony. Z drugiej zaś strony mam wrażenie, że to jeszcze nie Ten Jedyny.
Złoszczę się na siebie, bo to miała być tylko chwilówa.Po chust mi to całe zaangażowanie, przyzwyczajenie, stresy?
Rozwiódł się.Wreszcie, nareszcie...
Ale ale...Królewno Droga!Przestań się zadręczać tym co będzie.I tak nie przewidzisz!!! Jutro jedziesz w siną dal, więc odpuść sobie.
Na tu i teraz ważne dla Ciebie jest to, by ten urlop, ktróry razem spędzicie, był zajebiście udany.Bez myślenia o przyszłości, pytania, czy warto, poczucia, że szkoda prądu...Choć na ten krótki okres odetnij się od tego.
Myśleć możez po powrocie do szarej rzeczywistości.Może na wyjeździe coś się wyklaruje?Może uznasz, że to na Niego czekałaś całe życie, tudzież pochlacie o byle bzdurę i stwierdzisz, że temu panu już podziękujemy.
Daj czasowi czas, do cholery!!!
Przecież dobrze wiesz, że marzenia się spełniają!
Nie potrafię poradzić sobie z myślą, że ja sobie jadę w góry a Mama zostaje tu sama.Płakać mi się chce, bo ciągle widzę, jak popłakuje po kątach z nieutulonej tęsknoty za Ojczymem.Nie potrafię Jej pomóc, ulżyć temu cierpieniu.
Im dalej jest, tym chyba gorzej.
Mama mówi, żebym jechała i się Nią nie przejmowała, bo życie toczy się dalej.
Ja też popłakuję...Minęło już kupę czasu, a ja nadal nie mam odwagi iść na cmentarz.Nie byłam tam od pogrzebu.Ciągle jescze nie mogę uwierzyć, że Go nie ma.
Kurwa, jakie to zadziwiające, że cierpię jak po stracie Ojca.A pomyśleć, że były czasy, gdy Go szczerze nienawidziłam.
To dowód na to, że ludzie się zmieniają.On się zmienił...
W ogóle, wszystko dookoła się zmienia.Charakter mi się zmienił.Upodobania.Smak.W robocie się pozmieniało...
Zgagę zwolnili.Jej miejsce zajął wszystkowiedzący i wszystkopotrafiący, wyzbyty jakichkolwiek kompleksów, pusty i denny Szeryf.
Miesiąc już minął jego rządów.Powiem lakonicznie...No kurfa, z deszczu pod rynnę! A tak narzekaliśmy.
Chcę zmienić pracę.Rozsyłam C.V. Bez echa niestety...
Finito na dziś.Nie wiedzieć czemu tak zaniedbałam tego bloga, mimo, że paradoksalnie bardzo dużo się dzieje i bardzo mocno potrzebuję ukojenia, które przynosi mi pisanie tutaj.Wszak autoterapia najlepiej działa.
To się chyba nazywa lenistwo!
Kłaniam się nisko,
Królewna.
A marzenia się spełniają.
Tagi: smutek,
żal,
wydarzenia,
wyjazd -
skomentuj (5)
Teraz... - 2011-04-30 - 00:37:21
No teraz to jest dopiero hardcorowo.Narzekałam , że się gubię? Że jestem zmęczona, czy coś w tym stylu?
Treaz to jest w ogóle jazda bez trzymanki.
Na dotatek ciągle coś notorycznie pierdolę.Jak mnie nie wyleją przez to, to będzie cud.
Szczęście, że teraz mam tydzień urlopu.Może odpocznę.
Wiem jedno, do roboty wrócić się boję.
A chuj, co będzie to będzie.
A marzenia się spełniają.
Acha.Mam nowego Kolegę w pracy.Jakby to zgrabnie ująć, hmmm...Jest zaje-kurwa-bisty.Wszystko ma chłopak.Rozum, wygląd i wsio inne.Daaaawno nie miałam do czynienia z tak idealnym, wg.mnie, facetem.
Każdy Piotr to łotr?
A chust wi, wszak Wiśniowa rulez!W chwili obecnej, of course. :)
Zobaczymy jak długo.Zrobiło się tak zajebiście i kolorowo, że zaraz będzie "Padnij".
Nie mogę uwierzyć, że tak bardzo brakuje mi Ojczyma.
Mamie to już w ogóle.
Ciągle nie umiem tak łatwo powiedzieć Jej, że Ją kocham.A kocham nade wszystko.
Mówiłam, że marzenia sie spełniają?
Kłaniam się nisko,
Królewna.
Tagi: pyerdolić tagi -
skomentuj (5)
W obliczu. - 2011-03-21 - 22:49:24
Dziś pierwszy dzień wiosny.Jak każda wiosna, niesie obietnicę nowego.Odrodzenie...Regenerację po długiej ciężkiej zimie...
Ciągle bujam się co weekend na Wiśniową.Był kryzys natury zawodowej, bo oboje myślimy o zmianie pracy.Młodemu źle w Jego robocie, mnie w mojej.Gdzie szukać pracy?Wszak cały świat stoi dla Nas otworem.Do odważnych świat należy, czyż nie? Ja dałam sobie czas do jesieni.Nie wiem dlaczemu ale gdzieś w podświadomości czuję, że będzie to dla mnie jakiś przełom. Młody różnie.Jak ten kur, tam pieje, gdzie wiatr zawieje...
Mówiło sie o jakiejś wspólnej przyszłości, razem szukamy pracy, razem zmieniamy otoczenie...Szansa niby jest.I to spora.Jego Babcia mieszka na wsi i całe to sioło, w którym Ona mieszka, może być Młodego, bowiem zostało powiedziane, że w zamian za opiekę dozgonną, ofaruje Mu dom, wraz ze wszystkimi przyległościami.
Co Młodego i mnie powstrzymywało?Kiepski rynek pracy.W zasadzie żadnych perspektyw.
Przeprowadź się na Wiśniową, usłyszałam...Ale mnie stopował brak komfortowych warunków...
Mówiłam, zamieszkaj u mnie.Nie, bo mury(bloki) Go ograniczają...
Dziś, z pierwszym dniem wiosny, zawitała w moim otoczeniu śmierć. Wystarczyło jej pół godziny, by pozbawić życia mojego Ojczyma.
Mama po raz drugi owdowiała.
Mama mówi i z resztą wszyscy wokół mówią , żebym zamieszkała z Mamą.Swój kawałek podłogi, podwórka...Wszystko to, o czym do tej pory marzyłam właśnie się iści...
Nie chciałam, żeby w ten sposób.To jest okrutne co się stało...
Znalazłam Ojczyma matrwego w piwnicy...
A poszedł pozamykać drzwi i poodłączać sprzęty na dole, bo właśnie miał jechać ż Mamą do sanatorium...Wszystko było spakowane...
Co to dalej będzie?
Utną się wyjazdy na Wiśniową...Wszak nie mogę zostawiać Mamy...
Jak ja zniosę przeprowadzkę...Czy wystarczy mi sił?Przecież my się pozabijamy...
Czy Młody zamieszka ze mną u Mamy?Przecież to już nie bloki...
Śmierć, to tragedia.Dla tych co zostają...
Jak w obliczu takiej tragedii zachowam się Ja?Nie chcę zawieść Mamy ale też pragnę mieć jakieś życie osobiste...
Jak zachowa się Młody?Czy mnie zostawi i sobie odpuści totalnie?
Jak ma złość Młody jest teraz w delegacji, wróci za półtora tygodnia...
Jestem sama, nie ma mnie kto przytulić, pocieszyć...
Dzwoniliśmy do wielu ludzi dziś, by poinformować o dacie pogrzebu.Uznałam, że rodzina mojego bylego męża też by chciała to wiedzieć.
Zadzwonił...Mój były mąż.Powiedział, że mogę na niego liczyć.Na pomoc z jego strony...Gdybym potrzebowała...
A będę?
Nie daj mi Panie Boże potrzebować czegokolwiek od tego człowieka...
Ale nie powiem, miło mi się zrobiło.
Nawet on, w obliczu tragedii pokazał ludzką twarz...
A marzenia się spełniają....
Tagi: śmierć,
tragedia -
skomentuj (6)